Korona Bałkanów 2021

Korona Bałkanów to nasz popisowy szlak i wycieczka, która ma specjalne miejsce w naszych sercach. Żaden inny organizator na świecie na wpadł jeszcze na pomysł takiej wyprawy, a nam udało się to już pięć razy.

Korona polega na wejściu w dwa tygodnie na najwyższe szczyty wszystkich krajów na Bałkanach: Chorwacji, Bośni, Czarnogóry, Kosowa, Albanii i Macedonii, Grecji oraz Bułgarii zdobywając tym samym siedem szczytów do Korony Europy.

Szlak Korony Bałkanów łączy osiem pięknych gór z których siedem, jak na zamówienie, ułożyło się od zachodu na wschód w szeregu: od najniższej do najwyższej. Pierwsza od strony Adriatyku jest chorwacka Dinara — wielka, wspaniała, wapienna Babia Góra, która dała nazwę całemu długiemu łańcuchowi Gór Dynarskich. Następny w kolejce jest bośniacki Maglić ponad piękną dziewiczą puszczą. Zła Kołata leży w Górach Przeklętych, najdzikszym paśmie Europy, stanowiącym połączenie Dolomitów i Tatr z epoki Sabały i Chałubińskiego. Dalej na wschód leży Dzierawica (2656 m), jeden z dwóch najwyższych szczyt Kosowa — pierwszy ze szczytów Korony, wyższy niż nasz Gerlach. W sąsiednim paśmie gór Szar znajduje się drugi szczyt, który może być najwyższy w Kosowie – Rudoka (2661 m).

Golem Korab, najwyższa góra Albanii i Macedonii, leży nieco dalej na południowy-wschód i mimo swej wysokości jest mniej groźny i wysokogórski niż dzikie pasmo Prokletije.  Spod jego połonin trzeba udać się aż nad Morze Egejskie. Mitikas, najwyższy wierzchołek pasma Olimpu jest najtrudniejszym technicznie szczytem z całej listy.

Najwyższym szczytem Bułgarii i całych Bałkanów jest ogromna Musała w górach Riła.

Każda edycja tej wyprawy jest wyjątkową, wspaniałą przygodą. Dwutygodniowy szlak pozwala poznać całe Bałkany za jednym zamachem.

Zapraszamy na fotorelację z naszej wyprawy w 2021 roku. A w 2022 zapraszamy z nami! Ruszamy 27 sierpnia. Program i zapisy TUTAJ

Hubert Jarzębowski – Międzynarodowy Przewodnik Górski UIMLA, założyciel High Away, pomysłodawca Korony Bałkanów.

Z dołu widać wyraźnie potężną wapienną ścianę Dinary, a dookoła tego najgorętszego miasta Chorwacji rozciąga się prawdziwa górska pustynia. Wąwozy wyschniętych rzek ze znikającymi w lecie wodospadami, płaskowyże z nieliczną, wyschniętą na wiór roślinnością i absolutnie bezludne góry. Kiedyś po okolicznych szczytach wędrowali pasterze z tysiącami owiec, dziś pozostali tutaj nieliczni zdeterminowani do życia w tak niegościnnym paśmie. Bez wody i na niepewnym pograniczu z Bośnią i Hercegowiną. Po stronie Bośni znajdują się nawet wioski do których nie da się dojechać z własnego kraju. My weszliśmy szlakiem zwanym „jogurt staza”, gdyż wyznakowany został denkami plastikowych butelek po jogurcie przybitych do drzew.

Z wysokości 1831 metrów, z wierzchołka pustynnej kuzynki Babiej Góry roztacza się fenomenalny widok. U naszych stóp, w cieniu ogromnej ściany leży Knin, z tej odległości bardzo ładny. Wszędzie dookoła tylko góry. Tak jest kiedy jest widok. My akurat mieliśmy mgłę 🙂

Po drodze do Bośni odwiedzamy jedyne w swoim rodzaju miejsce. Leje krasowe koło miejscowości Imotski na dnie których znajdują się jeziora. Równie głębokie leje można zobaczyć tylko w Japonii.

Podróżowanie po Bałkanach to zawsze mnóstwo ciekawej historii i kultury. Na wycieczce zwiedzaliśmy Mostar – prawdziwy tygiel narodowości i kultur. Od dnia na orientalnej starówce Mostaru lepsze są tylko drineczki w barze Oscar wieczorem!

Ruszamy na Maglić – najwyższy szczyt Bośni i Hercegowiny. Góra wymaga podjechania kilkunastu kilometrów samochodami z napędem na cztery koła. Jednym z nich był terenowy Volkswagen, a drugim terenowy golf dwójka.

W tle szczyt Maglicia, a na pierwszym planie nasza dzielna ekipa.

Maglić od tej strony przypomina nieco Krzesanicę i Ciemniak z ich wapiennymi ścianami rzucającymi cień na wiszące polodowcowe kotły. Trasa prowadzi najpierw lasem, potem przez malownicze polany, aż w końcu wyprowadza za pomocą czegoś w rodzaju bardzo łatwej via ferraty na grzbiet. W dole widać fantastyczny płaskowyż ponad głęboko wciętym kanionem rzeki Pivy, już po stronie Czarnogóry. Wymarzone okolice na dłuższą wycieczkę z namiotami.

Po drugiej stronie morze wierzchołków pasm Volujaka i Zelengory, spore wapienne ściany, mrugające oko polodowcowego stawu Trnovačko jezero (również już w Czarnogórze), a w oddali słynne pasmo Durmitoru.

Zachód słońca nad jeziorem Tarnovačkim. Jeden z najpiękniejszych momentów wyprawy. Trochę mniej pięknym momentem jest ostatnie, wieczorne podejście do parkingu. Stąd idzie się jeszcze przeszło godzinę pod górę.

Czarnogóra jest jednym z najpiękniejszych krajów Europy. Takie widoki mamy jadąc po prostu drogą przez Durmitor.

Góry Przeklęte to najwspanialsze góry w Europie. Dzikie, ogromne, majestatyczne. Bezludne. Najwyższy szczyt Czarnogóry to jedno z najpopularniejszych i najczęściej odwiedzanych miejsc całego pasma. W sezonie codziennie wchodzi na nią… kilkanaście osób. W Vusanje na nocleg zatrzymują się właściwie wyłącznie turyści udający się na Złą Kołatę, wędrujący szlakiem Peaks of the Balkans do Theth w Albanii oraz motocykliści podróżującymi górskimi serpentynami po Bałkanach. Czyli w największym skrócie głównie Polacy.

Szlak na Złą Kołatę zaczyna się przy malutkim meczecie z drewnianym minaretem. Ta część Czarnogóry oraz południe Serbii razem tworzy region zwany Sandżakiem, zamieszkany w dużej mierze przez ludność muzułmańską pochodzenia zarówno albańskiego jak i bośniackiego. Szlak prowadzi najpierw lasem, a potem meandruje przez pasterskie osady i krasowy labirynt do wiszących polodowcowych dolin. Chociaż jest oznaczony w jugosłowiańskim stylu, za pomocą czerwonej kropeczki w białej obwódce, momentami jego przebieg nie jest zbyt oczywisty. Albańscy pasterze wbijają tu na dziko ze swoimi stadami, żeby owce i woły nie wyżerały ich trawy i zamiast tego dobrze się najadły u sąsiadów. Ścieżki, którymi chodzą przez przełęcze są dużo bardziej wydeptane i wyraźne niż szlak turystyczny, łatwo o pomyłkę.

Od przełęczy Qafa e Prislopit, czyli zapewne naszego swojskiego Przysłopu, szlak robi się nieco trudniejszy i prowadzi upłazami na grań między Dobrą i Złą Kołatą, dwoma najwyższymi szczytami Czarnogóry. Do tego miejsca można dostać się również od strony albańskiej z Doliny Valbony, moim zdaniem najpiękniejszej wysokogórskiej doliny w całej Europie.

Szlak na Złą Kołatę nie jest szczególnie trudny. Miejscami nieco eksponowany. Jest to jednak naprawdę solidna, jedenastogodzinna wyrypa. Największym niebezpieczeństwem po drodze jest ryzyko napotkania strzegących stad psów rasy szarpłaninec. Na całe szczęście pieski słuchają pasterzy i wystarczy jedna komenda, by z krwiożerczych bestii zmieniły się w rozkosznie baraszkujące szczeniaczki. Jeśli nie spotkamy pasterza te prawie sześćdziesięciokilogramowe pieski potrafią napędzić niezłego stracha.

Zła Kołata najpiękniej prezentuje się z wierzchołka Dobrej, a Dobra ze Złej. Kołaty są zresztą trzy, najwyższa z nich znajduje się w bocznej grani, już po stronie Albanii, z tego też powodu nie wchodzi na nią zupełnie nikt.

W kwestii najwyższego oficjalnie szczytu Kosowa: nie ma takiego oficjalnego tytułu. Tradycyjnie była to Dzierawica w Górach Przeklętych (2656 m). Również Serbowie uznawali Dzierawicę za swój najwyższy szczyt. Potem klub turystyczny Hiking Njeri z Prisztiny „odkrył”, że Rudoka w górach Szar jest wyższa. I faktycznie: jest wyższa, tylko był jeden problem: granica oficjalnie nie przechodziła przez szczyt tylko szła zboczem. Dla chcącego nic trudnego i „ktoś”, a najprawdopodobniej ludzie z Hiking Njeri przestawi sobie słupek graniczny na wierzchołek powiększając w ten sposób terytorium Kosowa i zmniejszając Macedonię. Jednocześnie nazwali najwyższy punkt na Rudoce – Maja e Njerit czyli Szczyt Njeri na cześć własnego klubu. Macedonia powiedziała coś w stylu: ej, ale tak nie można, a potem nic nie zrobiła, więc teraz Rudoka jest najwyższym szczytem Kosowa.

Na szczycie Rudoki. Wchodziliśmy od strony Macedonii. Podjechaliśmy autami terenowymi, a potem już tylko pustka, połoniny, jeziora i stada owiec. Turystów: zero. Ze strony Kosowa również można wejść na szczyt. Dla pewności, że się było na najwyższej górze kraju warto zdobyć również Dzierawicę w Górach Przeklętych.

Korab był przez pewien czas najwyższym szczytem Jugosławii. Stał się nim 25 czerwca 1991 roku, gdy niepodległość ogłosiła Słowenia zabierając przy okazji sobie Triglav. Korab dumny tytuł dzierżył przez 77 dni, aż do niedzieli 8 września 1991 roku, gdy niepodległość ogłosiła również Macedonia. Potem najwyższym szczytem Jugosławii, a następnie państwa zwanego Serbią i Czarnogórą i ostatecznie Serbią została Dzierawica.

Każdego roku właśnie w okolicach święta niepodległości Macedonii odbywa się masowe narodowe wejście na Korab, bardzo podobne w charakterze do słowackich narodowych wycieczek na Krywań. Co roku w przedsięwzięciu uczestniczy kilkaset osób, w tym ważne osobistości, politycy i duchowni. Oczywiście nam się udało trafić na dokładnie ten dzień!

Na najwyższym szczycie Albanii i Macedonii jednocześnie. Pięć siódmych za nami!

Masyw Olimpu posiada cztery główne wierzchołki. Najwyższy jest Mitikas (2918 m), na drugim miejscu jest Skolio (2912 m). Najniższy wierzchołek — Skala (2866 m) to w istocie niewybitny zwornik w grani, który najczęściej zwiedza się przy okazji wejścia na Mitikas. Najtrudniejszym szczytem ze wszystkich jest Stefani (2909 m), zwany „Tronem Zeusa”. Ten wymaga asekuracji i pokonania jednego wspinaczkowego wyciągu o trudnościach III+. Najwyższy Mitikas trudnością i ekspozycją porównywalny jest z naszymi Rysami.

Jak przystało na wakacje w Grecji – trafiliśmy na śnieżycę.

Dzięki jednorazowym prześcieradłom ze schroniska Spilios Agapitos mogliśmy na szczycie Skolio poczuć się trochę jak w greckiej tragedii i zrobić sobie moje ulubione zdjęcie wyjazdu.

Podczas schodzenia z Olimpu najprzyjemniejszy jest widok przybliżającego się z każdą chwilą Morza Egejskiego. Wydaje się blisko, ale to przecież prawie trzy kilometry przewyższenia. Dzień zakończyliśmy na plaży i rządząc w lokalnym barze, a legendy o grupie Polaków, którzy podłączyli do nagłośnienia w klubie swój telefon i tańczyli do Rammstein będą jeszcze długo krążyć po całej Riwierze.

Musała mierzy 2926 metrów i jest najwyższym szczytem Gór Riła, Bułgarii i całych Bałkanów. Jest to najwyższa góra pomiędzy Alpami a Kaukazem. Musała przewyższa o kilka metrów dwa inne bałkańskie olbrzymy, oba uważane niegdyś za siedziby bogów: grecki Olimp (2918 m), tron Zeusa oraz Wichren (2914 m), najwyższy szczyt w bułgarskim Pirynie, poświęcony Perunowi.

Szlak prowadzi szeroką doliną pomiędzy długimi ramionami grani Musały. Pnie się w górę lawirując pomiędzy urokliwymi błękitnymi, polodowcowymi Musaleńskimi Stawami (czy też Musałskimi Jeziorami).

Nad ostatnim z nich, zwanym Ledenoto Ezero, najwyżej położonym stawie na Półwyspie Bałkańskim, stoi zasłon, czyli schronisko o tej samej nazwie (2709 m). Czasem zwane jest Chyża Everest ’84, gdyż zbudowano je na pamiątkę pierwszej bułgarskiej wyprawy na najwyższą górę świata.

Tak wyglądają zdobywcy Korony Bałkanów. Był szampan (dla niepijących w wersji Piccolo) i… pozostało już tylko wrócić 1300 kilometrów do Polski. Wszystkim zdobywcom: Ani, Ani, Ani, Beacie, Kasi, Kasi, Magdzie, Oli, Adamowi, Włodkowi, Krzysztofowi, Przemkowi, Przemkowi, Kamilowi, Witkowi, Tomkowi i Kamilowi Ślimakowi serdecznie gratulujemy!

Do zobaczenia w 2022 roku!

Statystyki mówią tak: Na Koronie Bałkanów przeszliśmy w górach przeszło 121 km i zrobiliśmy 9200 m przewyższenia, czyli szczyty Himalajów gdzieś z dna morza 🙂 nie mówiąc już o tym, że Kasia i Przemek przewieźli nas ponad 4300 km! ….
Poszczególne szczyty wyglądają tak:
Kraj – Góra – Dystans – Różnica Wzniesień – Czas Przejścia
Chorwacja – Dinara 16.1 km 1363 m, 9 h 25 min
Bośnia – Maglić 15,7 km, 1247 m, 10 h 58 min
Czarnogóra Zla Kolata + Dobra 20,7 km 1629 m 10 godz 3 min
Kosowo – Rudoka 21.6 km, 1546 m, 9 h 33 min
Albania i Macedonia – Golem Korab 17,1 km 1366 m 8 h 15 min
Grecja – Olimp – schronisko 5,46 km 966 m, 3 h 10 min
Szczyt Skolio 11 km, 916 m, 8 h 46 min
Bułgaria – Musała 14,4 km, 722 m, 5 h 44 min”

Albania – Majówka w Krainie Orłów 2022

Majówka w Krainie Orłów za nami. To było bardzo intensywne 12 dni. Przewędrowaliśmy 70 km po górach południa Albanii i dotarliśmy do najbardziej oddalonych wiosek doliny Zagorii. Większa część naszej wycieczki to tajemnicze okolice, w ogóle nieznane turystom. Pod nikomu nic nie mówiącymi nazwami jak Çajupi, Nemërçka, Lunxheria czy Bureto ukrywają się piękne pasma górskie ze wspaniałymi widokami, zaskakującymi zabytkami (tu 1500-letnia cerkiew – tam jedynie czterechsetletnia za to z freskami i rzeźbionym ikonostasem), bujną przyrodą i zupełnie puste.

Różnorodność regionu widać w naszej trasie. Wchodziliśmy na wapienne szczyty, wędrowaliśmy szerokimi połoninami, chodziliśmy po kanionie, po przypominającym dżunglę lesie, po greckojęzycznych wioskach i starówkach Gjirokastry i Beratu z listy UNESCO  Spaliśmy w kamiennym domku z „antyczną toaletą z muzeum” oraz czterogwiazdkowym hotelu; w namiotach na plaży i w pensjonacie z kozami i owcami, w pierwszym prywatnym hotelu w Serbii oraz willi prowadzonej przez tęskniących za Enverem komunistów, w domu prywatnym i na dyskotece w Gjirokastrze.

Jeździliśmy czterdziestoletnim mercedesem, próbowaliśmy miodu prosto z ula, rakiji prosto z przydomowej gorzelni, ratowaliśmy leżącego na drodze żółwia. Świętowaliśmy 3 maja, święto pracy, muzułmański wielki bajram czyli Id al-Fitr oraz prawosławny Đurđevdan. Wrażeń było co niemiara.

Wszystkim uczestnikom mówimy faleminderit shume! Zapraszamy do galerii zdjęć z wyprawy. Powtarzamy ten sam program w październiku, a wiadomo, że jesień to ajwar, papryka, bajeczne kolory i kolejne atrakcje…

Pierwsza wycieczka sezonu. W tle Maja e Çikës (2044 m) – najwyższy szczyt w Górach Piorunowych nad Morzem Jońskim. My idziemy na jego kilkanaście metrów niższego sąsiada Maja e Qores. Będziemy spali dwa kilometry niżej na rajskiej plaży Gjipe.

Nazwa Gór Piorunowych nie jest dla żartu – wszędzie napotykamy zniszczone przez błyskawice sosny.

O tych okolicach wspomina Byron w poemacie „Wędrówki Childe Harolda”, że są bezludne i że można tu spotkać jedynie dzikie zwierzęta. Niewiele się od jego czasu zmieniło.

Strome podejście na Maja Qores z ulubionej przez wszelakich motocyklistów i kierowców przełęczy Llogara. Według internetu jednego z najlepszych widokowo miejsc Albanii – według nas najlepsze widoki dopiero zaczynają się, kiedy pójdziecie w góry.

Maja Qores. Szczęśliwi ze zdobycia pierwszej góry w sezonie letnim. Najszerzej uśmiechnięty nasz przewodnik Denis.

Szczęśliwi po nocy spędzonej na plaży w namiotach. Na pewno szczęśliwsi niż żołnierze Juliusza Cezara, którzy spali tutaj w 48 roku przed naszą erą przygotowując się do ofensywy na wojska Pompejusza stacjonujące pod Dyrrachium, czyli dzisiejszym Durres. Nawet plaże to tutaj kawał historii.

Rajska plaża Gjipe. Ulubione miejsce biwaków dla wspinaczy (na ścianach pobliskiego kanionu jest kilkaset dróg wspinaczkowych) i miłośników campingu.

Wąwóz Gjipe przypomina Słowacki Raj, z tą różnicą, że nie ma tu szlaku, zamiast drabinek wiszą stare linki i…

…można kąpać się dowoli w licznych wodospadach i ponorach.

Nie tylko góry i wioski zachowały swój urok. Starówka w Gjirokastrze – rodzinnym mieście Envera Hodży – to klasa sama w sobie. Jak na „miasto-muzeum” jest zaskakująco żwawa. Nocą stare miasto zmienia się w jedną wielką dyskotekę.

Wędrówka po połoninach masywu Bureto nad Gjirokastrą. Oprócz gór odwiedziliśmy tutaj cerkiew, która liczy, bagatela, prawie 1500 lat, a niektórzy popróbowali greckich potraw świątecznych takich jak kasza kukurydziana z podrobami i innych smakołyków dla odważnych. Okolicę zamieszkują w dużej mierze Grecy.

W partiach szczytowych masywu Bureto znajdziemy liczne bunkry oraz stanowiska artyleryjskie z czasów Envera Hodży. Granica z Grecją jest bardzo blisko, żołnierze albańscy mogli stąd ostrzelać miasto Janinę w Epirze tylko… po co. Do ataku na Grecję nigdy nie doszło, a bunkry wykorzystywane były tylko przez straż graniczną do pilnowania, żeby nikt nie uciekł z komunistycznego raju.

Widok z masywu Bureto do wnętrza Doliny Zagorii, którą będziemy wędrowali następne trzy dni.

Pani Mira z Peshtan to gwiazda regionu. Znawczyni ziół, przewodniczka i kolekcjonerka militariów z czasów wojny grecko-włoskiej. Słynna również jako znakomita kucharka, mimo że nie cierpi gotować. Woli biegać po górach. Rozumiemy ją, też wolimy jeść niż gotować.

Dolina Zagorii we mgle wygląda niezmiernie klimatycznie.

Wioska Kala. Za czasów komunizmu jedyna wioska w Albanii do której nie dało dostać się samochodem. Dzisiaj nadal się nie da. Najkrótsza droga to sześć kilometrów na piechotę z Peshtan. U jedynego mieszkańca wioski – Ilira zawsze zatrzymujemy się na kawę i malutką rakiję.

Przez rzekę Zagorię przechodzimy kamiennymi mostami z czasów Aliego Paszy z Tepeleny. To wizytówka regionu i całej naszej wyprawy.

Maja Strakavec (1956 m) – jedna z najpiękniejszych gór południa Albanii przewyższa dno doliny o 1600 metrów. Mimo, że przy rzece jesteśmy na wysokości najwyższego szczytu Estonii – czujemy się jak w Tatrach.

W Zagorii spędzić można kilka ładnych górskich dni. Trekking w swojej podstawowej i najpopularniejszej wersji zajmuje trzy dni, podczas których przechodzi się około 40 lub 50 kilometrów na piechotę w zależności od tego czy zdecydowaliśmy się na podwózkę mercedesem do Sheper.

Jazda terenową beczką z Mondim za kierownicą to przygoda, której nie można sobie odpuścić będąc w Zagorii.

Region zachował jeszcze swój tradycyjny klimat. Większość domów ma jeszcze kamienne dachy z których tak słynie południe Albanii.

Na przełomie kwietnia i maja kwitną krzewy judaszowca, których fioletowy kolor również jest znakiem rozpoznawczym regionu.

Mimo, że Albania kojarzy nam się przede wszystkim z islamem, południe kraju jest prawosławne, a w każdej wiosce znajdziemy malutkie, kamienne cerkwie. Moją ulubioną jest ta w Doshnicë.

Dumny bimbrownik z Doshnice prezentuje nam sprzęt na którym powstała winogronowa rakija, którą właśnie degustujemy (było już po 12.00!). Facebook zaczął mi już po tej wycieczce wyświetlać reklamy miedzianych destylatorów do domowej gorzelni.

Bez zdjęcia z kamiennym mostem nie ma co wracać z Zagorii.

Białe podkoszulki to w tym regionie podstawa.

Miśki, czaszki i inne maskotki powbijane na płoty lub wiszące pod oknem chronią przez Złym Okiem.

Nawet tutaj bunkry. To musi być Albania. W tle bardzo ładna grań gór Çajupi nazwanych na cześć urodzonego w Sheper poety. Nie przypomina wam to trochę Tatr Bielskich?

Podejście na przełęcz Dhembelit. Tędy wychodzi się z zagubionej wśród gór Doliny Zagorii i można dojść do miasta Permet w Dolinie Vjosy.

Schodzimy do Permetu. To prawie 1300 metrów różnicy wzniesień. Naprawdę kawał szlaku. Trudy stromego zejścia były rekompensowane przez widoki. Od Tomoru – świętej góry Albanii, przez trzy szpiczaste wierzchołki Ostrowicy, ogromny śnieżny masyw gór Gramoz na granicy z Grecją po całkowicie już greckie pasmo Pindosu majaczące w oddali.

Miasteczko Permet jest jednym z najprzyjemniejszych w całej Albanii. Płynąca przez nie turkusowa rzeka Vjosa, zwana po grecku Aoos, przez wielu uważaną za jedną z najdzikszych i najpiękniejszych w całej Europie. Na całym albańskim odcinku jest nieregulowana.

Na południu Albanii gdziekolwiek nie pójdziesz – znajdziesz coś ciekawego. A to cudny widok, a to malowniczą wioskę, a to sympatycznego człowieka z rakiją i miodem, a jak nie – to przynajmniej przepiękne stare platany.

Amfiteatr Nemercki widziany z drogi do wodospadu Sopot to naszym zdaniem najpiękniejsze miejsce południa Albanii.

Góry Nemërçka są jednymi z najbardziej wybitnych w Europie. Najwyższy szczyt Maja e Papingut ma 2482 metry wysokości. Płynąca u stóp pasma rzeka Wjosa jest na ledwie 300 metrach wysokości, a więc najwyższe szczyty Nemërçki przewyższają ją o ponad 2200 metrów. To jakby Rysy znajdowały się tuż obok Krakowa. Zbocza gór są bardzo strome i porośnięte gęstym mieszanym lasem. Blisko szczytu znajduje się amfiteatr – kocioł polodowcowy otoczony pionowymi ścianami.

A to sam wodospad Sopot. Woda płynie z niego w dół prawdziwą lewadą, a ja byłem do tego momentu przekonany, że w Europie takie klimaty znajdziemy tylko na Maderze. To nasza ostatnia wycieczka górska wyprawy.

Nie można jednak wrócić z Bałkanów bez ajwaru, pindżura, ljutenicy, papryki, czubrycy i ochrydzkiego makało – pasty czosnkowej.

Mapę najciekawszych miejsc naszej wyprawy znajdziesz TUTAJ.

Następny raz do Zagorii – Krainy Orłów jedziemy już w październiku. Po pełen program i informacje praktyczne kliknij TUTAJ. Zapraszamy serdecznie!

Relacja i zdjęcia: Hubert Jarzębowski

 

2021 – Pierwszy Miesiąc na Bałkanach za nami!

Od końca kwietnia jeździmy pełną parą. Ile udało się już zrobić, zwiedzić, zobaczyć, posmakować!
Zaczęliśmy od Macedonii. Przeprawialiśmy się przez górskie potoki pod szczytem Golem Krcin. Wędrowaliśmy po szlakach „Macedońskiego Tybetu” w Parku Mavrovo. Podziwialiśmy z góry Kanion Matka. Zdobyliśmy najwyższą górę, która wznosi się w całości w Macedonii, czyli Pelister (2601 m).
Dwa razy staliśmy na grani ponad dwoma jeziorami – Ochrydzkim i Prespą na szczycie Magaro. Dwa razy wsłuchiwaliśmy się w bicie cerkiewnych dzwonów i gwar targu w Ochrydzie. Dwukrotnie degustowaliśmy miód od pszczelarzy z prawdziwej Krainy Miodu.
Potem przyszła kolej na Albanię. Kluczyliśmy wśród płatów śniegu na szczycie Gramoz (2523 m). Na kilka dni przenieśliśmy się w czasie i przestrzeni do świata kamiennych wiosek i mostów w dolinie Zagorii. Chodziliśmy po wąskich uliczkach twierdzy w Beracie.
W Czarnogórze weszliśmy na kilka wysokich szczytów w Durmitorze. Spłynęliśmy najgłębszym w Europie kanionem rzeki Tara. Przeszliśmy wojskowymi drogami przez góry Lovćen aż nad Adriatyk.
Słuchaliśmy śpiewów w wykutym skale Monastyrze Ostrog w Czarnogórze i świętowaliśmy prawosławną Wielkanoc u św. Jana Bigorskiego w Macedonii. Dwa razy odwiedziliśmy zagubiony w górach monastyr Treskawiec. Zwiedzaliśmy opuszczone cerkwie południa Albanii.
Poznawaliśmy smaki lokalnych szczepów wina w winiarni Popova Kula oraz ich domowe wersje w domach prywatnych. Nie obca jest nam rakija. Był czas na ośmiornicę nad morzem i baraninę prosto z ognia wysoko w górach. Nie mówiąc już o tym, co podawał kucharz w hotelu Radmilovac, ale kto był, ten wie 🙂
Miesiąc zleciał, pierwsze 10 000 kilometrów bałkańskich dróg za nami, ale chcemy jeszcze!
Czy były trudno? Nie! Trzy razy jechaliśmy z Polski na Bałkany i trzy razy wracaliśmy. Nikt nigdy nie sprawdził nam żadnego dokumentu poza paszportem. Nie było ani słowa o kwarantannie po powrocie. Ani słowa o żadnym teście, zaświadczeniu ani szczepieniu. A zwiedzanie? Bajka. Jest pusto, spokojnie, ludzie strasznie się cieszą, że nie daliśmy się propagandzie z telewizora i przyjechaliśmy.
Chcemy jeszcze! 🙂 Plany na następne dni? Góry Przeklęte, potem Bułgaria, potem znów Prokletije. Potem rozdzielamy się i realizujemy plan „piekło-niebo”. Hubert rusza w Góry Niebiańskie, a Kasia w Przeklęte. Potem oczywiście Korona Bałkanów. Jeszcze raz Prokletije. Potem przychodzi czas na Karpaty Ukraińskie i Rumuńskie no i na koniec Albania. Da się? da się!
Dziękujemy za pierwszy miesiąc i do zobaczenia na szlaku. Hubert Jarzębowski, czerwiec 2021

Macedonia – Góry, Kultura, Kuchnia | HUBERT JARZĘBOWSKI

Zapraszamy na wycieczkę najpiękniejsze góry Macedonii – Korab, Pelister, Magaro, Medenicę. Oprowadzi Was Hubert Jarzębowski, przewodnik górski, filolog słowiański, pisarz i założyciel High Away.
Dowiemy się czemu kraj zmienił nazwę na Macedonia Północna i czy pada tam z tego powodu więcej śniegu.
Poznamy macedońskiego Jerzego Kukuczkę.
Odwiedzimy opuszczone wioski Mijaków.

Poznamy różnice między Skopje a Disneylandem oraz pomiędzy Aleksandrem Macedońskich a zwykłym jeźdźcem na koniu. Odkryjemy czemu naprawdę główna autostrada kraju została nazwana na cześć Matki Teresy i czego patronami mogą być św. Cyryl i Metody.

Regulacje, testy, kwarantanna, zamknięte granice – nasza taktyka na 2022

Regulacje, testy, kwarantanna, zamknięte granice – nasza taktyka na 2022

Często pytacie, co zrobimy w przypadku, gdy zmienią się regulacje i kraj do którego jedziemy wprowadzi kwarantannę, zamknie granice, będzie wymagał szczepień lub wprowadzi obowiązkowe testy PCR przy wjeździe? W 2020 i 2021 przeprowadziliśmy około trzydziestu wyjazdów w kilkunastu krajach, mamy już to opracowane :).

Dzięki temu, że jeździmy w małych grupach, organizujemy wycieczki do różnych krajów i mamy w wielu miejscach lokalnych współpracowników – jesteśmy mobilni i możemy zaproponować Wam inny program w tym samym terminie o podobnym charakterze, poziomie trudności i cenie. Nie chcemy, żeby przepadł Wam urlop! Przykładowo – zamiast na Ukrainę pojedziemy do Rumunii lub zamiast do Czarnogóry zaproponujemy Wam Bułgarię. Oczywiście pojadą tylko chętni – jeśli ktoś się rozmyśli to nie ma problemów, żeby przenieść zaliczkę na inną wycieczkę lub poprosić o zwrot. Wiadomo, że czasy są chaotyczne, ale radzimy sobie i postaramy się zrobić tak, żeby wszyscy byli szczęśliwi! 🙂

Odpowiedzi na najczęstsze pytania. Co zrobimy jeśli…

 

Jeśli w kraju do którego dojedziemy zostanie wprowadzona kwarantanna?

Oczywiście nie chcemy spędzać całego urlopu w zamknięciu. Zaproponujemy podobną wycieczkę do kraju, gdzie nie ma kwarantanny. Wycieczka odbędzie się w tym samym terminie, będzie w podobnej cenie i o podobnym charakterze i trudności. Np. Czarnogóra wprowadzi kwarantannę – zamiast tego pojedziemy z chętnymi do Bułgarii lub Macedonii. Chętni pojadą, ale będzie możliwość przeniesienia zaliczki na inną wycieczkę lub zwrotu.

 

Jeśli kraj docelowy lub linia lotnicza będą wymagały szczepień?

Część z Was jest zaszczepiona, część nie. Podobnie przewodnicy – jedni są, inni nie. Nie będziemy jeździć do kraju w którym szczepienie jest jedyną opcją i w którym występują prawa dyskryminujące osoby nieszczepione. Dobierzemy tak kraje, żeby zawsze była możliwość wjazdu i normalnego poruszania się przynajmniej dla ozdrowieńców i z testem, ale będziemy się starać tak dobierać cele, żeby jeździć zupełnie normalnie (o ile takie będą ;-))

 

Kraj docelowy zamknie granice?

Przeniesiemy oczywiście wycieczkę do jednego z sąsiednich krajów i zaproponujemy Wam podobny program. Kto nie będzie chciał jechać – będzie mógł przenieść zaliczkę na inną wycieczkę lub poprosić o zwrot.

Polska wprowadzi kwarantannę dla powracających z zagranicy?

Śledzimy na bieżąco wszystkie przepisy i jeśli będzie sposób powrotu bez kwarantanny – przykładowo jadąc inną trasą lub korzystając z innego środka transportu – poinformujemy Was o tym i wrócimy tak, żeby nie mieć kwarantanny. Jeśli nie będzie to możliwe – odwołamy wycieczkę, a Wy dostaniecie zwrot całej wpłaty (chyba że zdecydujecie się przenieść ją na inny termin).

Podczas wycieczki zmienią się przepisy wjazdowe?

Jeśli na naszej trasie mijamy kilka krajów i w jednym z nich zmienią się przepisy (np. wprowadzi kwarantannę) to znajdziemy możliwie najmniej uciążliwą zmianę trasy. Przykładowo w 2020 roku, kiedy Bułgaria zamknęła granicę z Macedonią, więc jadąc ze Skopje do Sofii nadłożyliśmy trochę kilometrów i objechaliśmy przez Serbię. Programy są ramowe i mogą wystąpić utrudnienia. Póki co radzimy sobie z tym całkiem dobrze i dołożymy wszelkich starań, żeby te zmiany nie zepsuły nam wyjazdu i nie przeszkodziły w cieszeniu się górami.

Kosowo – Co trzeba wiedzieć przed wyjazdem?

Kosowo jest najbardziej tajemniczym i jednym z najtrudniejszych do zrozumienia zakątków Europy. Ludzie na ogół wciąż postrzegają region przez pryzmat wojny z końca lat dziewięćdziesiątych oraz szerzej na tle szalenie skomplikowanego procesu rozpadu Jugosławii, w którym bardzo trudno się połapać. Kosowo jednostronnie ogłosiło niepodległość od Serbii 17 lutego 2008 roku, a więc przeszło dekadę temu. Działania wojenne są już kwestią przeszłości, a młody kraj powoli normalizuje swoje stosunki także z pragnącą dołączenia w szeregi UE Serbią. Kosowo jest krajem bezpiecznym dla turysty. Mieszkańcy bardzo się cieszą, gdy w ich strony docierają goście, a ich bezpieczeństwo i zadowolenie jest brane za punkt honoru. Jako turyści możemy tutaj chodzić po pięknych i pustych szlakach w Górach Przeklętych, zwiedzić wyjątkowe monumenty historyczne, odwiedzić jedne z najbardziej odosobnionych i malowniczych górskich wsi w Europie, skosztować wielu regionalnych produktów, skorzystać z uroku nocnego życia wyjątkowo żywych starówek w większych miastach, dobrze zjeść i nacieszyć się gościnnością mało spotykaną gdzie indziej w Europie.

Czytaj dalej

Korona Bałkanów 2017 – The Movie

Zapraszamy na film z pierwszej edycji naszej wyprawy po Koronę Bałkanów. Najwyższe szczyty Chorwacji, Bośni i Hercegowiny, Czarnogóry, Kosowa, Albanii, Macedonii, Grecji, Bułgarii i Serbii w cztery i pół minuty. Zdjęcia nakręcił Adaś Niezgódka, zmontowała Kasia, a piosenka w tle to kultowy zespół Bijelo Dugme. Miłego oglądania i do zobaczenia na kolejnych edycjach Korony Bałkanów.

Czytaj dalej

Wycieczki szkolne w Tatry – porady High Away

Koniec maja i początek czerwca to czas wycieczek szkolnych. We wtorki, środy i czwartki wszystkie szlaki dolinne zapełnią się (ku uciesze wszystkich innych turystów) wesołą i gwarną dzieciarnią oraz przewodnikami tatrzańskimi próbującymi w ogólnym gwarze przemycić kilka opowieści o kozicach, świstakach, oscypkach i lawinach. Dla nich to Czas Żniw. Jak w tym wszystkim się połapać? Służymy garścią porad od serca od zawodowych przewodników tatrzańskich dla turystów, by mogli wypocząć i nauczycieli, by przeżyli wycieczkę i nie zwariowali w naszych najwyższych górach.

Czytaj dalej

High Away na Kolosach

W sobotę 10 marca punktualnie o 16.05 Kasia i Hubert, założyciele naszego biura, zaliczyli debiut na 20. Ogólnopolskich Spotkaniach Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów „Kolosy” w Gdyni. Możliwość opowiedzenia o afrykańskich górach Ruwenzori w tak szacownym gronie była wielkim honorem!

Czytaj dalej

Czarnohora: Pop Iwan – Biały Słoń

Na Popie Iwanie (2022 m), najsłynniejszym szczycie Czarnohory stał niegdyś najwyżej położony budynek w Polsce. Biały Słoń. Obserwatorium meteorologiczne? Placówka szpiegowska? Miejsce kryjące jeszcze inne tajemnice? W dzisiejszym odcinku zapraszamy na wycieczkę do ruin Białego Słonia. Przekonajmy się, co też miał za uszami!

Czytaj dalej

Górski Sylwester w Kosowie 2017

Górski Sylwester w Kosowie? W paśmie noszącym urocze miano Gór Przeklętych? Brzmi zachęcająco! Wspólnymi siłami High Away oraz exploruj.pl zorganizowaliśmy chyba pierwszą w Polsce  górską wyprawę, której celem były tylko i wyłącznie góry najmłodszego kraju w Europie. Nasi przyjaciele z Kosowa twierdza również, że był to pierwszy w ich karierze zorganizowany większy trekking zimą.

Czytaj dalej

Dinara (1831 m): Pustynia Winnetou

Dinara to najwyższy szczyt Chorwacji i zarazem góra, która dała nazwę całemu długiemu łańcuchowi Gór Dynarskim. Leży w bardzo mało odwiedzanych przez turystów regionach, nieopodal miasta Knin. Dinara jest pierwszym od zachodu i najniższym szczytem Korony Bałkanów, od wejścia na nią zaczynamy nasz szlak.

Czytaj dalej

Dzierawica (2656 m): Kosowo Kein Problem!

To było nasze pierwsze spotkanie z Dzierawicą (2656 m), najwyższym szczytem Kosowa. Robiliśmy wtedy z Kasią pierwszy rekonesans naszych przyszłych programów po Kosowie i szlakiem Korony Bałkanów. Drugi rekonesans na Dzierawicy też był interesujący, ale to już inna historia. Zapraszamy do poczytania o burzliwych kulisach tworzenia programów High Away! Hubert Jarzębowski.

Czytaj dalej

Musała (2926 m): Na dachu Bałkanów

Musała mierzy 2926 metrów i jest najwyższym szczytem Gór Riła, Bułgarii i całych Bałkanów. Jest to najwyższa góra pomiędzy Alpami a Kaukazem. Wszystkich „-naj” związanych z Musałą jest dużo więcej. Musała jest jednym z najciekawszych miejsc na całym szlaku Korony Bałkanów.

Czytaj dalej

(c) Bartłomiej Jurecki www.facebook.com/bartlomiejjurecki

Genius Loci

Genius loci to duch, który w mitologii rzymskiej trzymał pieczę nad danym miejscem i władał nim. Swoje duchy opiekuńcze miały źródła, gaje, rozstaje dróg oraz przede wszystkim dzikie góry.

Czytaj dalej

Działamy!

To nasz pierwszy wpis na blogu High Away, a więc wypada, żebym zaczął pięknie i oficjalnie.

Mili Państwo! Szanowni Ludzie Gór!

Mam ogromny zaszczyt i przyjemność zaanonsować Wam, że po wielu miesiącach przygotowań zaczynamy działać jako biuro podróży!

Lub też nieco zwięźlej: Działamy! 🙂

Czytaj dalej